Technics EAH-A800 - ekstremalny test tłumienia hałasu
Regularnie latam samolotem, więc dobre słuchawki z redukcją hałasu są moim nieodłącznym towarzyszem podróży. W moje ręce trafiły nauszne Technics EAH-A800, z którymi poszedłem o krok dalej i dałem im zadanie dużo trudniejsze niż szum w samolocie.
Do moich towarzyszy skoków w różne destynacje na całym świecie zalicza się też plecak Lowepro Fastpack BP 250 AW III. To do jego górnej komory pakuję solidny futerał z Technicsami. W miękko wyściełanym opakowaniu mieszczą się słuchawki, ale także przewód ze złączami 3,5 mm oraz przejściówka do samolotu. Futerał zamykany na suwak jest wykonany bardzo dobrze – obudowa jest elegancka, sprawia wrażenie solidnej.
Same słuchawki również wykonane są dobrze. Pady wygodnie obejmują uszy, a miękka oprawa pałąka dobrze leży na głowie. Technicsy EAH-A800 są komfortowe i takie też pozostają przy długim użytkowaniu bez przerwy. To także zasługa sporego zakresu regulacji i przyzwoitej masy nieprzekraczającej 300 g.
Zanim przejdę do użytkowania słuchawek, zróbmy przystanek przy softwarze, który będzie istotny dalej. Technics sugeruje instalację aplikacji do zarządzania słuchawkami i po mojej początkowej niechęci zrobiłem to z kronikarskiego obowiązku. I to była dobra decyzja.
Technics Audio Connect jest prostą apką, która pozwala nieco dostosować słuchawki do naszych potrzeb. Pokazuje stopień naładowania słuchawek, pozwala przeprowadzić test jakości połączenia bezprzewodowego, a z jej poziomu możemy też włączyć i wyłączyć redukcję hałasu. Co bardziej istotne – ma wbudowany korektor dźwięku. Słuchawki można więc nieco dopasować do tego, co lubimy i czego słuchamy.
Najistotniejsze jest jednak zarządzanie zachowaniem słuchawek w określonych sytuacjach – i tu powoli przejdziemy do samego hardware’u. Podwójne tapnięcie w zewnętrzną część prawej muszli domyślnie uruchamia nasłuch dźwięków otoczenia, kiedy np. widzimy, że ktoś do nas mówi. Ja zamiast tego ustawiłem po prostu wyłączenie redukcji hałasu – z tej opcji korzystam znacznie częściej. To z kolei zasługa tego, że słuchawki mają czujnik, który wykrywa, czy są założone na głowę, czy nie. Wystarczy zsunąć je z jednego ucha, by zapauzowały to, co odtwarzamy (działa bez problemu m.in. ze Spotify i Netflixem). Reakcję słuchawek na zdjęcie i założenie również można ustawić w apce.
Fizyczne przyciski umieszczone na prawej muszli powyżej gniazda minijack oraz USB-C do ładowania, to – od dołu – włącz/wyłącz, ciszej, pauza i inne funkcje oraz głośniej. Centralny przycisk funkcyjny połączony estetycznie w jeden ciąg przycisków z + i – ma swoją wadę. Żeby wyczuć go palcami, ostatecznie zawsze najpierw szukam krawędzi, więc trafiam na + i dopiero z niego przesuwam się na środkowy (który odpowiada też za przeskoczenie do następnego utworu, włączenie asystenta głosowego w telefonie i wiele innych). Ergonomia w kwestii sterowania jest tutaj więc do minimalnej poprawy.
Jak grają Technics EAH-A800?
Do dyspozycji słuchającego A800 oddają przetworniki 40 mm. Pasmo przenoszenia tych słuchawek to od 4 Hz do 40 kHz – to tyle teorii w skrócie.
W apce domyślnie uruchomione jest podbicie niskich tonów, więc jeśli korzystacie z niej od początku, na dzień dobry dostaniecie tłuste basy, jak dla mnie – za mocne. Ustawienie neutralne daje wszystko to, czego trzeba. Stabat Mater Woodkida nie jest przesadnie ciężkie, bo bardziej naturalne basy zostawiają miejsce też dla całej reszty. Detal w Take Five jest znakomity – tak przy sekcji dętej, jak i przy werblu. Reckoner od Radiohead był cudownie trzaskający i głęboki w momencie, w którym było to potrzebne. You Don’t Belive Me od Alan Parsons Project, które wymaga dobrego audio, żeby oddać pełnię dźwięku tutaj brzmi bardzo dobrze.
Moja 2-godzinna playlista odsłuchowa nie przyniosła żadnych rozczarowań. Nie miałem też potrzeby używania korektora. Wszystko brzmiało tak, jak lubię, często wręcz zaskakując mnie dobrą przestrzenią.
Ekstremalny test redukcji hałasu
Na pokładzie samolotu zakładam słuchawki na uszy. Jeszcze przy samym pracującym APU słyszę dobre wyciszenie pasywne. Muszle nieźle izolują od otoczenia, więc jeśli na co dzień nie zmagacie się z dużym hałasem, np. na biurowym open space, może okazać się, że już sama izolacja mechaniczna jest wystarczająca.
Po włączeniu słuchawek szum praktycznie znika. Słychać absolutne minimum. To m.in. zasługa aż 8 mikrofonów zainstalowanych w muszlach, które pozwalają na kompletną analizę dźwięku z otoczenia.
Przy starcie samolotu słuchawki na moment przestają sobie radzić z dużym hałasem silników odrzutowych i słychać trzaski, ale po wzbiciu się w powietrze wszystko wraca do normy.
Po podróży lotniczej i transferze vanem w końcu docieram do celu. Jestem na torze Hungaroring, gdzie mają miejsce testy Lamborghini Temerario w ramach wydarzenia Esperanza Corsa. Sam Hungaroring jest torem, na którym odbywa się m.in. Grand Prix Formuły 1. Jest to więc tor z prawdziwego zdarzenia. Jest adekwatny do samochodu, bo Lamborghini Temerario to maszyna, która zasilana jest hybrydowym napędem z benzynowym sercem w postaci V8 rozwijającego 10 000 obr./min. Tutaj będzie głośno.
Staję na balkonie nad pitlane. Samochody, którymi wkrótce pojadę, obecnie są w rękach wcześniejszej grupy, która wyciska z nich maksimum. Dźwięk silników wręcz przytłacza. Temerario przefruwają przez prostą start-meta.
Zakładam słuchawki i znowu dostrzegam dużą wartość izolacji pasywnej. Po włączeniu urządzenia Technicsy dodatkowo redukują wszystko to, co dzieje się wokół toru – samochody stojące na dole pracują – studzą się po sesji na torze i A800 praktycznie wycinają to do zera. W tym momencie kolejne Lamborghini pełnym ogniem pokonuje prostą. Słuchawki ścinają nieco z tego hałasu, ale ostatecznie wysokoobrotowy silnik przebija się do moich uszu. To już ekstremum, nad którym trudno zapanować. Mimo to jestem zaskoczony, jak dobrze Technics poradził sobie z większością dźwięków z toru Hungaroring.
Czy warto kupić Technics EAH-A800?
EAH-A800 nie są już rynkową nowością. To słuchawki, które zadebiutowały w 2022 r. To sprawia, że dla odbiorcy mają szczególnie ważną cechę. Ten model w chwili debiutu kosztował około 1300 zł, a teraz da się go nabyć za około 800 zł. Za te pieniądze dostajemy naprawdę bardzo dobrze wykonany sprzęt o dobrych parametrach. Wisienką na torcie jest dla mnie 50-godzinny czas pracy, który można wydłużyć o jeszcze około 10 godzin wyłączając redukcję hałasu.