Grzybfluencer © Getty Images | NurPhoto

Chodzisz do lasu? Możesz zostać grzybfluencerem

Julia Adasik

Uznać można to za fenomen. O ile grzybobranie jest wielowiekową polską tradycją, o tyle bycie grzybfluencerem to nowa moda. Bardzo skuteczna, jak się okazuje, w budowaniu zasięgów w mediach społecznościowych. Rekordzista w jednym sezonie zgarnął blisko 77 mln wyświetleń! A to dopiero początek.

Zbierasz grzyby czy odsłony? Dziś odpowiedź na to pytanie wcale nie jest tak oczywista. Bo o ile jeszcze kilka lat temu widok człowieka z koszykiem w ręce o zazwyczaj nieludzkiej, wczesnej porze, spacerującego po lesie nie budził wątpliwości, z jakim zamiarem się on tam znalazł, o tyle dzisiaj jego bezpośrednim celem wcale nie musi być grzybobranie – lecz tworzenie grzybowego contentu.

Muchomor

Temat chwytliwy, nie ma co się oszukiwać. Tradycja głęboko zakorzeniona w kulturze polskiej, często traktowana jako ciekawostka przez obcokrajowców, stanowi nasz jesienny sport narodowy. Jak wynika z badania Collabot Reports, aż 71,4 proc. Polaków chodzi w sezonie na grzyby, z czego 40 proc. robi to raz w tygodniu! Wiedza o tym, gdzie i co zbierać, zazwyczaj przekazywana jest z pokolenia na pokolenie, podobnie jak przepisy na grzybowe dania (jeden z nich odnaleziono w polskiej książce kucharskiej pochodzącej już z 1682 r.!).

Od jakiegoś czasu jednak nie tylko tam. Internet zdążył przyzwyczaić się już do tego, że wraz ze schyłkiem lata algorytmy zapytań "czy są grzyby?", "gdzie są grzyby?", "jakie grzyby są najlepsze?" pikują w górę i bez większego trudu wskazują, że muchomory zdecydowanie najlepsze nie są! Grzybfluencerzy to jednak nawet dla niego nowe zjawisko. I choć pojawili się oni w social mediach stosunkowo niedawno, już roszczą sobie prawo do zostania królami grzybobrania.

Grzybobranie
Grzybobranie © Pexels

Borowik

Grzybobrania w wersji wirtualnej, rzecz jasna. Bowiem dary lasu w ich przypadku są tylko narzędziem do zbierania odsłon, wyświetleń i nowych obserwujących na autorskich facebookowych, instagramowych, tiktokowych lub tym podobnych profilach. Użytkownicy publikujący treści na temat grzybów, których internetowa popularność od czterech lat stale rośnie, w bieżącym roku doczekali się własnej klasyfikacji.

Grzybfluencerów podzielono na sześć typów: mykolog to swoisty specjalista – skupia się na rzadkich gatunkach, a jego materiały poparte są rzetelną wiedzą; wysypiarz – zbieżność z "wysypem" nieprzypadkowa – informuje, gdzie i kiedy nastąpił rzut grzybów oraz łowca trofeów, który nie dzieli się chętnie z innymi odkrytymi miejscówkami, lecz dumnie prezentuje znalezione przez siebie wyjątkowe grzybowe egzemplarze (pożądane są zwłaszcza dorodne borowiki) i pełne koszyki zbiorów.

Są jeszcze: leśny towarzysz, zabierający widza na swoją wyprawę i pozwalający mu towarzyszyć sobie przez całą wędrówkę po lesie, remikser – tworzący krótkie wideo dostosowane na potrzeby TikToka, a także kucharz, specjalizujący się w przerabianiu znalezisk na smakowite dania.

Grzybobranie
Grzybobranie © Pexels

Podgrzybek

Nie, nie, to nie jakiś tam sobie podgrzybek, to król leśnej sieci! Do uzyskania takiego miana pretenduje "GrzybiarzWLesie" – sezonowy rekordzista. Skupia on wokół siebie społeczność ponad 230 tys. internautów, a publikowane przez niego materiały z Puszczy Noteckiej i wielkopolskich lasów w jednym tylko grzybowym sezonie uzyskały wynik 76,7 mln wyświetleń. Niech nie wydaje wam się, że jest on odosobniony w swej pasji. Collabot, tworząc raport, miało prześledzić aż 409 profili grzybluencerów, szukając tych o najszerszych zasięgach i największej wiarygodności.

W zestawieniu znaleźli się także tacy twórcy, jak "Anna Pigel", mająca nieco ponad 3 mln okresowych wyświetleń na koncie, "Grzybów znawca", z blisko 900 tys. odsłon oraz "Paweł i grzyby", którego materiałów oglądalność plasuje się na poziomie 810 tys. Do najbardziej wpływowych leśnych twórców zakwalifikować też można "blondynkę_na_grzybach" z TikToka, "Grzybowego Kapelusza" z YouTube’a czy "Zalatanego Tatę i Grzyby".


WIDEO
Gigantyczny grzyb na talerzu! Zbieram i smażę czasznicę.

Ich sukces często opiera się na prostych emocjach, zachwycie naturą i autentycznej radości ze znalezienia dorodnego borowika czy podgrzybka (hasła "Ale gigant!" nie są rzadkością). Tematami najbardziej angażującymi widzów, jak wynika z badania, są informacje o tym, gdzie aktualnie można szukać grzybów, kto był pierwszy i wyczyścił z nich cały las, pozorna "tajemnica" i uchylenie jedynie jej rąbka, gdzie zazwyczaj można trafić na najlepsze okazy oraz konkretna wiedza – który grzyb jest jadalny, a którego należy stanowczo unikać.

Koźlarz

Fenomen zjawiska grzybfluencerów nie wziął się znikąd, pozwala jednak odkryć zakorzenioną w kulturze tradycję na nowo i dotrzeć z nią do coraz młodszej grupy odbiorców. Kiedyś popularny był "BookTok" (Book + TikTok = BookTok), czyli filmiki, na których dzielono się swoimi przemyśleniami odnośnie do czytanej literatury. Teraz jest "GrzybTok" z materiałami zdającymi relację z grzybobrania. I o ile u niektórych trend ten może przybrać niezdrową postać oglądania lasu z pozycji kanapy, o tyle zwłaszcza u pokolenia Z obserwuje się realny wzrost zainteresowania przyrodą.

Młodzież coraz chętniej wyrusza do lasu nie z konkretnym zamiarem znalezienia jak największej liczby grzybów, lecz spróbowania nowej zajawki, propagowanej przez internetowych twórców. I choć według niektórych specjalistów grzyby zaczęły funkcjonować jako symbol ucieczki od cyfrowego świata, brzmi to dość przewrotnie w zestawieniu z rosnącą falą grzybfluenceringu. Las nie jest już do końca miejscem resetu od telefonu; stał się bowiem przestrzenią, która obecnie daje dużą szansę wybicia się w social mediowym gąszczu użytkowników. Trzeba więc na sytuację tę spojrzeć z dwóch stron.

Grzybobranie
Grzybobranie © Pexels

Niezaprzeczalnym pozostaje jednak fakt, że grzybobranie przeżywa swój swoisty renesans! A ty nadal jesteś tradycyjnym grzybiarzem, czy bliżej ci już do grzybfluencera?

Wybrane dla Ciebie